Wrzucamy śmieci do jednego otworu, a naszpikowana elektroniką maszyna rozpoznaje, czy do kosza trafia puszka po coca-coli czy kawałek papieru. Potem oddziela plastik od szkła, papier od bioodpadów. I na koniec zgniata śmieci, żeby zajmowały mniej miejsca. Tak działa Bin-e - projekt inteligentnego kosza na śmieci wymyślony przez grupę poznaniaków. Pierwsze smart-kosze trafią do sprzedaży w przyszłym roku.
- Mieliśmy problem – przyznaje Jakub Luboński i opowiada, jak ze wspólnikiem chcieli przenieść nawyki z rodzinnych domów i namówić pracowników do segregowania śmieci. I mówiąc krótko, nie wypaliło, choć to Poznań, duże miasto i pewnie niejeden z pracowników w domu wrzucał plastik, szkło i papier do różnych kontenerów. W firmie jednak ten schemat nie zadziałał. Pracownicy co jakiś czas pytali, gdzie co wyrzucić.
I wtedy w głowie Marcina Łotysza, współzałożyciela BIN-e zakiełkował pomysł wyprodukowania kosza naszpikowanego elektroniką, który wyręczy opornych na argumenty zwolenników sortowania odpadów i sam podzieli śmieci.
Czytaj więcej: Forbes