Polska
Nowa Dęba: Polowali na bobry, które przerabiali na wędliny

Trzech kłusowników z Nowej Dęby na Podkarpaciu polowało na znajdujące się pod ochroną bobry, które następnie przerabiali na wędliny. Wśród zatrzymanych są żołnierze z miejscowej jednostki.

Jak informuje portal Nowiny24, policjanci z Nowej Dęby ustalili, że w okolicach poligonu działają kłusownicy. Na terenie znajdują się m.in. stawy, przy których mieszkają bobry.

Czytaj dalej: RMF24

 

Powiązane publikacje
Turcja wprowadziła nocne zakazy wstępu na wybrane, popularne plaże nad Morzem Śródziemnym.
Czy już niedługo po ulicach Warszawy będą przechadzały się dinozaury, a Neandertalczycy zaczną urządzać polowania? Polska Akademia Nauk właśnie uruchomiła projekt Muzeum Historii Naturalnej w Warszawie.
Wraz z końcem majówki Tatrzański Park Narodowy (TPN) oficjalnie kończy sezon zimowej aktywności na stokach.
Polska wypada zaskakująco słabo w globalnym rankingu więzi z naturą. Choć lasy, jeziora i góry mamy niemal na wyciągnięcie ręki, nowe badanie pokazuje, że jako społeczeństwo coraz mniej czujemy się częścią przyrody.
Na Półwyspie Helskim powstała nowa atrakcja. Do sieci trafiły zdjęcia nowego cypla, a zachwyceni internauci komentują: "powiększyła nam się ojczyzna". Nic dziwnego, że w miniony weekend spacerowicze chętnie odwiedzali miejsce, które okrzyknęli "nowym kawałkiem Polski".
Wyobraź sobie miasto, w którym niemal każdy mieszkaniec ma do najbliższego parku mniej niż pięć minut spacerem. To nie utopijna wizja przyszłości, ale codzienność w Oslo. Stolica Norwegii właśnie została ogłoszona najbardziej zielonym miastem świata.
Słynny wodospad Niagara na granicy Stanów Zjednoczonych i Kanady częściowo zamarzł. Niskie temperatury oraz intensywne opady śniegu doprowadziły do powstania imponujących czap lodowych i zjawiskowej, marznącej mgły.
Najnowsze badania naukowców nie pozostawiają złudzeń – lodowce na całym świecie topnieją coraz szybciej, a już w latach 40. XXI wieku tempo ich zanikania osiągnie bezprecedensowy poziom.
Od 1 stycznia 2026 roku zagraniczni turyści odwiedzający jedenaście najpopularniejszych parków narodowych Stanów Zjednoczonych zapłacą o 100 dolarów więcej niż obywatele USA i stali rezydenci.