Już co 10 mieszkaniec Krakowa to Ukrainiec. Nic więc dziwnego, że interesują się nimi nie tylko pracodawcy, ale i twórcy kultury.
Kiedy Teatr im. Juliusza Słowackiego zapowiedział, że wprowadza ukraińskie tłumaczenia spektakli w mieście zawrzało. Był szmer pozytywny (bo integracja i otwieranie się na emigrantów), ale i podejrzliwy (bo czy imigranci mają ochotę chodzić do teatru?).
Czytaj dalej: dziennikpolski24.pl