Barszcz ukraiński został wpisany na niematerialną listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Decyzja została podjęta na piątym nadzwyczajnym posiedzeniu Międzyrządowego Komitetu ds. Ochrony Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
Wojnę o prawo do tego własności intelektualnej tego rodzaju barszczu (występuje szereg odmian tej popularnej zupy) Rosja zaczęła toczyć jeszcze przed militarnym atakiem na Ukrainę, 24 lutego tego roku. Dopiero jednak po napaści nabrała ona rumieńców.
Znana z barwnych wypowiedzi rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, oskarżyła Kijów o "bezprawne przywłaszczenie sobie tej zupy". Na początku kwietnia podwładna Ławrowa powiedziała, że "Ukraińcy ingerowali w książki kucharskie, gdzie mieli zakazywać używania innych przepisów na barszcz, niż ukraiński".
– Dlaczego? Bo barszcz może należeć tylko do jednego narodu, nie powinno się nim dzielić. Oni [Ukraińcy - przyp. wch] nie pozwalali, by był wspólny. Aby w każdym mieście i w każdym regionie każda gospodyni mogła przyrządzić go po swojego. Oni nie chcieli kompromisu. To jest to, o czym mówimy: ksenofobia, nazizm i ekstremizm - mówiła Zacharowa.
Ciekawe, co rzeczniczka powie po decyzji UNESCO, które "przyznało" barszcz Ukrainie?
Na razie decyzję agendy ONZ skomentował Oleksandr Tkaczenko, minister kultury i polityki informacyjnej Ukrainy.