Polska i Ukraina
Epidemia gruźlicy za granicą Polski. "Jesteśmy przygotowani na takie przypadki"

​Ponad siedem tysięcy osób rocznie w Polsce dowiaduje się, że choruje na gruźlicę. Lekarze alarmują, że ta liczba może gwałtownie wzrosnąć. Powód to epidemia gruźlicy szalejąca na Ukrainie. Właśnie zza wschodniej granicy przyjeżdża do nas coraz więcej osób. Z raportu Polskiego Zespołu Humanitarnego wynika, że ryzyko zarażenia się tą chorobą na Ukrainie jest sześć razy większe niż w Polsce.

Nie ma powodów do paniki. Musimy pamiętać, że w każdym miejscu, gdzie znajdzie się większa liczba osób niezaszczepionych i przyjedzie tam osoba chora, to choroba zakaźna taka jak gruźlica cieszy się, bo to dla niej idealne środowisko, żeby się rozprzestrzeniać.

Czytaj dalej: RMF24

Powiązane publikacje
Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk powiedział w czwartek PAP i Polskiemu Radiu, że rząd będzie rozmawiać z Niemcami o zniesieniu kontroli na granicy z Polską.
Turyści podróżujący do tego kraju muszą przygotować się na utrudnienia. Swobodny ruch graniczny w strefie Schengen zostanie tymczasowo zawieszony.
Lekarze spoza Unii Europejskiej do 1 maja 2026 r. mieli obowiązek potwierdzić znajomość języka polskiego.
Komisja Zdrowia przyjęła we wtorek poprawkę wydłużającą o rok termin zdania egzaminu językowego przez lekarzy z Ukrainy.
Ponad połowa polskich pacjentów ignoruje zalecenia lekarza, co powoduje straty w wysokości ponad 20 mld złotych rocznie - pisze we wtorek "Dziennik Gazeta Prawna”.
Większość planuje zostać na stałe lub odkłada decyzję. Mimo obaw o masowy powrót Ukraińców do ojczyzny po zakończeniu konfliktu, najnowsze badania przynoszą uspokajające dane dla polskiej gospodarki.
Co drugi dorosły Polak popiera wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej w szkołach, ale bez części dotyczącej zdrowia seksualnego — wynika z najnowszego sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej".
Od 1 lipca wzrośnie płaca minimalna w ochronie zdrowia. Podwyżki odczują nie tylko lekarze czy pielęgniarki, ale także pracownicy niemedyczni czy farmaceuci.
Uciekali z Ukrainy przed wojną i tak trafili do Polski. Najczęściej dzięki pomocy innych, bo sami nie potrafią o siebie zadbać.