Urząd pocztowy w 20-tysięcznym mieście na zachodzie Polski. Po godz. 17.30 przy każdym z trzech okienek stoją Ukraińcy.
– Pracują do 17 i po pracy ruszają do nas przelewać pieniądze i wysyłać paczki – mówi urzędniczka poczty. – Myśmy już nawet kartkę wywiesili, aby interesanci z Polski nie czekali z wysyłaniem listów czy opłatą rachunków do ostatniej godziny przed zamknięciem, bo wtedy nic nie załatwią. Po prostu cała poczta oblegana jest przez Ukraińców. Bywa, że jest ich naraz 40. Koleżanki nam mówią, że w innych placówkach jest podobnie.
Czytaj dalej: Gazeta Wyborcza